Opowiadanka Szczepanka: Podstawa programowa u pingwinów

Napisał 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Jest tak. Mija na przykład dziesięć lat i kłaczki na skrzydełkach nieco płowieją. Wichry zmieniają kierunki a zorze polarne wchodzą w obszar monochromatyzmu. Wszystko robi się nieco nudne, nazbyt oczywiste, do bólu fraczka rutynowe. Latorośle pingwinie także się nieco wycwaniły; mówienie o łowieniu rybek w Oceanie Lodowatym serdecznie je nudzi, bo i metody łowienia stare i temat wyeksploatowany, jakby nie było sieci, społeczności w rodzaju „Nasza kra sama spływa" i coraz lepszych gatunków lodu prasowanego – w sam raz do pisania i czytania on-line.

Co wonczas się robi?
Wprowadza zmianę.
Stare pingwinie wyjadacze mówią, że lepiej nic nie zmieniać, bo i po co? Stare jest piękne, a nowe ­– mocno wątpliwe. Młodsze pokolenie wyjadaczy rybich ogonów wprost przeciwnie – jest za! Boć przecie nie można ciągle dreptać w kółko, machać na mrozie upierzeniem i udawać, że dmucha tak samo. Otóż – mówią ci drudzy – nie dmucha. To znaczy dmucha, ale inaczej. Bardziej znienacka, podchwytliwie, można powiedzieć – totalnie. Młody pingwini narybek nie może pozostawać wobec takiego obrotu spraw, a raczej bałwanów i kurzaw, bezbronny. Musi dysponować nową świadomością, która da skuteczniejszy odpór żywiołom bezwzględnie hulającym po niwie.
W kręgach pingwinich elit dokonuje się rzecz biurokratycznie dramatyczna: tworzy się albowiem projekt, który ma rzesze pingwinich osesków odpowiednio ukierunkować, a ich pryncypałom da pochop do działań modernizacyjnych.
Dzieci pingwinie rozwijają się szybko, ich punkt widzenia ma walor nieobliczalności i dezynwoltury, co bardzo martwi pingwinie grona opiniotwórcze. „Grunt to podstawa" – mówią murarze, a pingwiny powtarzają to chętnie, bo prawda w oczy jest jak ser topiony na chlebusiu: mucha nie siada. Więc piszą podstawę, zachodzą w głowę, kombinują intelektualnie, naradzają dydaktycznie, wzdychają rozdzierająco i marzą, by wyszło im.
Pingwiny to istoty poważne, nawet gdy niekiedy wyglądają inaczej niż poważnie. Mimo fraczków. Atoli fraczek zobowiązuje. Podstawa staje się z tego względu testem na.
Wiecie, co dzieje się dalej? Wiecie? Pewnie, że wiecie. Nie udawajcie. Pingwinów. Nagle zaczyna brakować czasu, a terminy gonią. Nagle okazuje się, że nie było żadnej dyskusji w gronach eksperckich i gronach praktyków pingwiniego nauczania. Nagle staje się do bólu jasnem, że zatoczek, w których pingwinie oseski mogą być uczone, brakuje zawzięcie, różnica zaś między dojrzałością, a niedojrzałością pingwinią przekłada się nie tylko na miłą urodę życia pokoleń pingwinów, lecz także na ich konsumpcyjną wydojność. Piszę „wydojność" i wiem, Szanowni, co piszę. Nagle pingwiny podnoszą ryk, że są biedne, zakrzyczane, zdominowane przez „onych" na górce lodowej, i w ogóle świat się wali a górka niska, więc niech „oni" nie wyobrażają sobie, że szczególnie dobrze się z niej widzi.
Niektórym naprawdę świat się wali, bo się dowiadują, iż – jako specjaliści od kaskad – muszą je udrożnić, poszerzyć i nasycić życiodajnym tlenem. Wszak drogi komunikowania się ze społeczeństwem kaskadami spływają. Stają się więc galernikami. Nie – nie wyobraźni, lecz kaskad. Pływał kto kiedy galerą przez kaskady? Nie? A oni i owszem!
Tak – ta bajęda ma nawet jakiś morał. Wyobraźcie sobie. Morał ów nie daje się wypowiedzieć wprost, bo i materia skomplikowana, zachodów różnych mnóstwo, a i życzeń serdecznych nadmiar. Ów morał odwołuje się do hasła Andrzeja Frycza-Modrzewskiego, ale jest optymistyczny oszczędnościowo, że tak napiszę.
Brzmi mniej więcej tak:
Rzeczpospolita pingwinów i ludzi,
Kto się łudzi,
Jest w błędzie,
Jest taka i taka będzie
(Tutaj przydadzą się brawa)
Jaka będzie uczenia podstawa.

Co pisząc, udaję się. Na kaskadę. Widoki podziwiać. Podstawowe. Programowo.

Mariusz Kalandyk

Czytany 998 razy
Mariusz Kalandyk

dr Mariusz Kalandyk jest polonistą. Pracuje jako nauczyciel konsultant w Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli w Rzeszowie