Marzena Lechwar, Współczesne problemy rodziny
Napisane przez Marzena Lechwar
Wstęp
Ostatnie lata sprawiły, że staliśmy się świadkami wielopłaszczyznowych przeobrażeń ekonomicznych, politycznych, obyczajowych i kulturowych społeczeństwa. Współczesność to czasy tolerancji, emancypacji kobiet, legalizowania i akceptacji związków homoseksualnych, powszechnej dyskusji nad eutanazją i aborcją a także masowych migracji. W wyniku przemian globalnych nastąpiła modyfikacja struktury i sposobu funkcjonowania rodziny. Powszechnie obserwuje się odejście od tradycyjnego jej modelu.
Ostatnie lata sprawiły, że staliśmy się świadkami wielopłaszczyznowych przeobrażeń ekonomicznych, politycznych, obyczajowych i kulturowych społeczeństwa. Współczesność to czasy tolerancji, emancypacji kobiet, legalizowania i akceptacji związków homoseksualnych, powszechnej dyskusji nad eutanazją i aborcją a także masowych migracji. W wyniku przemian globalnych nastąpiła modyfikacja struktury i sposobu funkcjonowania rodziny. Powszechnie obserwuje się odejście od tradycyjnego jej modelu.
Zdanie, że rodzina to najstarsza instytucja życia społecznego, naturalne środowisko wychowujące, jest truizmem. Wszak w rodzinie dziecko uczy się zasad postępowania, jest przygotowywane do pełnienia określonych ról w życiu dorosłym. Rodzina przekazuje wartości, zasady i normy. W licznych publikacjach pedagogicznych, socjologicznych i psychologicznych rodzinę określa się jako znaczące środowisko wychowawcze, akcentując tym samym jego ogromny wpływ na jednostkę. Wpływ ten związany jest z licznymi funkcjami pełnionymi przez rodzinę a także z zaspokajaniem fundamentalnych potrzeb dla prawidłowego rozwoju kształtującej się osobowości. Myślę, że w aktualnym chaosie politycznym, gospodarczym i społecznym niezbędna jest powszechna dyskusja nad zagrożeniami i problemami, na które narażona jest obecnie rodzina.
Z moich obserwacji wynika, że więzi rodzinne łączące poszczególnych członków uległy powszechnemu rozluźnieniu, zmienił się ich charakter i intensywność. Coraz bardziej widoczna jest indywidualizacja form aktywności i wartości wyznawanych przez poszczególnych członków rodziny – potrzeby i interesy jednostki są ważniejsze od wartości rodzinnych. Migracja spowodowała swoiste wymieszanie kulturowe, które zwiększyło poczucie obcości, samotności i anonimowości w społeczeństwie. Ponadto nastąpił znaczny wzrost liczby konfliktów małżeńskich i rozwodów, zwiększyła się rola zawodowej samorealizacji i znaczenie tzw. sukcesu, kariery zawodowej, dążenie do niezależności, indywidualizmu. Obserwujemy także wzrost liczy osób pozostających w nieformalnych związkach oraz tzw. singli. Ponadto relatywnie zmalała wartość dziecka, które w rodzinie stało się dobrem konkurencyjnym wobec mieszkania, podróży, samochodu czy stanowiska. W pracy z młodzieżą często spotykam się z wypowiedziami świadczącymi o braku jednoznacznych autorytetów, wartości, zasad postępowania, o poczuciu zagubienia i samotności. Z moich obserwacji wynika, że coraz młodsze osoby sięgają po alkohol, narkotyki, czy tak popularne obecnie tzw. dopalacze. Zwiększa się także zapotrzebowanie na terapię wśród młodzieży przejawiającej różnego rodzaju zaburzenia w zachowaniu. Dzieci często skarżą się na brak dla nich czasu ze strony rodziców, brak szczerej rozmowy i zaufania. Rodzice zazwyczaj skupiają się na finansowej funkcji zabezpieczającej byt rodziny, bagatelizując potrzeby psychiczne i emocjonalne dziecka. Normą stało się osobne spędzanie czasu wolnego przed komputerem czy telewizorem każdego z jej członków. Wśród moich rówieśników powszechny stał się model funkcjonowania jedynie na płaszczyźnie zawodowej, materialnej, odrzucający możliwość tworzenia trwałego, tradycyjnego związku.
Czym jest rodzina? Według Jana Szczepańskiego rodzina jest małą grupą pierwotną złożoną z osób, które łączy stosunek małżeński i rodzicielski oraz silna więź międzyosobnicza, przy czym stosunek rodzicielski używany jest w szerokim, społeczno-prawnym rozumieniu tego terminu, umacniany z reguły prawem naturalnym, obyczajami i kontekstem kulturowym. Natomiast zdaniem Władysława Majkowskiego rodzina jest pierwszym i najbardziej naturalnym środowiskiem wychowawczym, z którym dziecko styka się w swym życiu. Tu nawiązuje pierwsze kontakty z innymi ludźmi i zdobywa pierwsze doświadczenia społeczne, które stają się podwaliną i zaczątkiem rozwoju społecznego małego człowieka, rzutując nieraz w decydujący sposób na całe jego życie. W rodzinie tworzone są warunki do zaspokajania potrzeb miłości, afiliacji, bezpieczeństwa, afirmacji i wielowymiarowego kontaktu, życiowego sukcesu, potrzeby rozwoju i twórczości, odnalezienia sensu życia. Dotyczy to wszystkich jej członków. Reasumując, można stwierdzić, że rodzina jest wspólnotą osób i jednocześnie instytucją, która zaspokaja istotne potrzeby społeczne, emocjonalne, biologiczne, duchowe. To rodzina wyznacza aspiracje i dążenia człowieka, określa wartości, do których należy dążyć. Człowiek dorosły jest niemal ,,programowany” w rodzinie macierzystej, co prowadzi często do powielania schematów postępowania w jego własnej rodzinie. Widzi ją przez pryzmat rodziny biologicznej – co wskazuje na jej olbrzymią siłę wzorcotwórczą. Można w związku z tym stwierdzić, że cokolwiek dzieje się w rodzinie lub wokół niej, wywiera ogromny wpływ na jej członków, zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jednocześnie jej kształt i funkcjonowanie zależy w dużej mierze od świata społecznego, w którym funkcjonuje. Społeczeństwo globalne wpływa na rodzinę, odpowiednio modyfikując jej strukturę i funkcjonowanie. Jeśli społeczeństwo podlega intensywnym przeobrażeniom, jego wpływ na rodzinę jest tym większy, a ona sama ulega wyraźniejszym przeobrażeniom.
Rodzina wobec zagrożeń
Jednym z pierwszych zagrożeń dla współczesnej rodziny, wartych opisu, jest bezrobocie lub zagrożenie bezrobociem, słowem – poczucie braku stabilizacji zawodowej. Tadeusz Rymarz stwierdza, że długotrwałe bezrobocie wiąże się z wyższym poziomem neurotyzmu i negatywnie wpływa na więź psychologiczną w małżeństwach. Utrata pracy stanowi silny stresor. Zwolnienie z pracy wiąże się nie tylko z pozbawieniem obiektywnych środków do życia, ale i innych wartości, poczucia stabilizacji, bezpieczeństwa i perspektyw życiowych. Często zmianie ulegają interakcje z bezrobotnym, zmienia się jego usytuowanie w strukturze rodziny. Osoba bezrobotna zazwyczaj przeżywa stany frustracji, lęku, przejawia pesymistyczne podejście do życia, rezygnuje z wielu form aktywności, popada w apatię, co jednocześnie oddziałuje na członków rodziny i utrudnia realizację podstawowych jej funkcji.
Helena Marzec stwierdziła, że w badanych przez nią rodzinach z problemem bezrobocia w 70% przypadków znacznie zwiększyła się liczba sytuacji konfliktowych. W rodzinach tych szczególnie często stosowano kary (83% uważało kary za główny i skuteczny środek wychowawczy). U dzieci często pojawiało się poczucie niezrozumiałej dla nich krzywdy, żalu do rodziców. W obawie przed negatywnym oddziaływaniem otoczenia rodzice często ograniczali kontakty z rówieśnikami.
Jak podaje Zbigniew Tyszka zawód, poziom wykształcenia rodziców i pełnione w pracy stanowiska często stanowią o statusie społecznym całej rodziny. Aby w pełni dostrzec wpływ sytuacji zawodowo-ekonomicznej na funkcjonowanie rodziny, warto powołać się na badania R.C. Kesslera, który dostrzega, że wysoki prestiż zawodowy męża ma pozytywny wpływ na poczucie zadowolenia z życia u żony, z kolei wysoki prestiż zawodowy żony może pogłębiać dyskomfort psychiczny męża, który nie w pełni czuje się głową rodziny.
Generalnie osoba bezrobotna, przeżywając stresogenną i frustrującą sytuację związaną z utratą pracy, wpływa na funkcjonowanie pozostałych członków rodziny oraz na realizację podstawowych funkcji systemu rodzinnego. Nieakceptowanie zaistniałej sytuacji przez osobę bezrobotną, poczucie bezradności, bezsilności może prowadzić do koncentracji na sobie i w konsekwencji do izolowania się od pozostałych członków rodziny. Nieumiejętność wyrażenia istniejących trudności często prowadzi do nawarstwienia się konfliktów, a w konsekwencji do zaburzeń w relacjach między mężem i żoną, rodzicami i dziećmi, i wreszcie między rodzeństwem. W sytuacji konfliktów mogą się tworzyć koalicje jednego z dzieci z ojcem i drugiego z dzieci z matką, co w konsekwencji wywołuje zaburzenia w relacjach między poszczególnymi członkami rodziny.
Pisząc o wpływie bezrobocia na współczesną rodzinę, nie można pominąć badań Augustyna Bańki, z których wynika, że dla ludzi młodych brak pracy oznacza niemożność założenia rodziny. Również badania przeprowadzone przez Stefanię Dzięcielską-Machnikowską potwierdzają determinujący wpływ bezrobocia na ocenę własnych perspektyw życiowych i na możliwości planowania swojego życia. Czynnikiem opóźniającym podejmowanie decyzji o małżeństwie, ale i powodującym konflikty w rodzinie, jest brak poczucia bezpieczeństwa socjalnego – „niepewność jutra” i stres związany z obawą nieposiadania lub utraty pracy. Wyniki badań wykazują, że brak samodzielności materialnej i mieszkaniowej młodych ludzi może – w znacznym stopniu – przesuwać w czasie tworzenie wspólnoty małżeńskiej (dla wielu z nich brak własnego mieszkania rodzi poczucie tymczasowości; poczucie to prowadzi do przekonania, że nie warto zakładać rodziny, gdy nie ma się szans na zapewnienie jej godziwych warunków życia). Z powyższych danych wynika, że ludzie odczuwają lęk przed założeniem rodziny z obawy przed niemożnością zaspokojenia jej materialno-bytowych potrzeb. Jednocześnie lęk ten staje się powodem zakładania małych rodzin oraz odraczania decyzji o narodzinach dziecka. Warto w związku z tym powołać się na wyniki badań Antoniego Rajkiewicza; czytamy tu, że w jednej czwartej (dokładnie w 27%) rodzinnych gospodarstw domowych mieszka bezrobotny, a w 900 tys. gospodarstw nikt z poszukujących pracy nie ma zatrudnienia. Im liczniejsze gospodarstwo domowe, tym większe zagrożenie bezrobociem. O ile co ósme (dokładnie 13%) dwuosobowe gospodarstwo domowe dotknięte jest brakiem zatrudnienia dla osoby zdolnej do pracy, to występuje ono aż w 40% gospodarstwach sześcioosobowych. Wśród młodzieży do 24 roku życia bezrobotni stanowią 22%. W świetle uogólnionych danych GUS blisko 2/3 bezrobotnych stanowią osoby pozostające w związku małżeńskim. Dane określają zasięg i skalę zjawiska, i pośrednio wskazują na zagrożenia, jakie niesie ono dla funkcjonowania rodziny. Z wielu badań psychologicznych wynika, że zagrożenie bezrobociem i niestabilna sytuacja finansowa rodziny w znacznym stopniu wpływa na powstawanie w niej atmosfery napięcia, braku stabilizacji, niepewności i frustracji.
Innym zagrożeniem dla prawidłowego funkcjonowania współczesnej rodziny polskiej jest wzrost ilości czasu poświęcanego przez rodziców na pracę zawodową. Wynika to z jednej strony z niepewności przyszłości zawodowej, która powoduje, że ludzie pracują wiele godzin, nieustannie podnoszą kwalifikacje, są dyspozycyjni, wykorzystują maksymalnie własne możliwości psychofizyczne, aby zabezpieczyć i utrzymać stabilność i płynność finansową rodziny. W innych rodzinach, w których sytuacja finansowa jest stabilna, pojawia się z kolei chęć niejako dorównania „zachodnim standardom” bez względu na cenę, jaką zapłaci za to życie rodzinne.
Analizując relacje pracy zawodowej do życia rodzinnego we współczesnej polskiej rodzinie, nie możemy pominąć jeszcze kilku aspektów. W dobie zawodowego „wyścigu szczurów” bardzo często zdarza się, że dla kariery, własnych ambicji zawodowych, by uniknąć i odsunąć jak najdalej dodatkowe obowiązki wynikające z założenia rodziny, młodzi ludzie decydują się na samodzielne, tzw. singlowe życie. Chodzi tu o sytuację, w której status materialny oraz rozwój społeczny danej osoby umożliwia założenie rodziny i życie w niej, lecz nie decyduje się ona na to z powodu przejawianego lęku, że podobna decyzja mogłaby negatywnie wpłynąć na jej karierę zawodową.
Z moich obserwacji wynika, że najpopularniejszym modelem rodziny jest obecnie model rodziny nuklearnej (pokolenie rodziców i ich dzieci), czyli tzw. model 2+1 lub 2+2. Do rzadkości należą rodziny wielopokoleniowe, w których dzieci uczyły się wzajemnego szacunku, pomocy, otwarcia na ludzi i ich problemy. Dziadkowie pomagali pracującym rodzicom w opiece nad dziećmi. Gdy któryś z członków rodziny chorował – wówczas pozostali domownicy oferowali mu swoją pomoc i wsparcie. We współczesnej rodzinie dziadkowie zazwyczaj są aktywni zawodowo, co zobowiązuje rodziców do poszukiwań opiekunek, które spędzają z dziećmi kilkanaście godzin dziennie. Często pojawia się rozbieżność pomiędzy normami i zasadami panującymi w domu dziadków, a tymi w domu rodzinnym. Ze względu na pracę zawodową, jak również odległości miejsc zamieszkania, do spotkań rodzinnych dochodzi znacznie rzadziej.
Kolejnym zagrożeniem dla współczesnej rodziny są migracje zarobkowe. Coraz większa część bezrobotnych poszukuje pracy poza miejscem zamieszkania. Upowszechniło się okresowe podejmowanie pracy za granicą, z czym wiążą się rodzinne rozłąki zakłócające rytm życia rodzinnego. Motywy wyjazdów każdego migranta czy emigranta są różne: rodzinne, zawodowe, zarobkowe. Najczęstszą motywacją wyjazdów Polaków jest jednak trudna sytuacja materialna i rodzinna wyjeżdżających osób. Często „zaplanowany” krótki wyjazd za granicę „przedłuża się”. Badania z różnych dziedzin nauki: demografii, socjologii, psychologii, statystyki, prawa pokazują, że migracja zmienia osoby wyjeżdżające oraz ich współmałżonków i dzieci – czyli cały system rodzinny. Badania naukowe potwierdzają obserwacje, że każda wyjeżdżająca osoba na imigracji przechodzi kolejne etapy przystosowania (adaptacji). Trzeba bowiem „tam – poza ojczyzną” nauczyć się żyć (znać język, dostosować się do kultury, utrzymać pracę, uniknąć patologicznych form kontaktu z Polakami lub obcokrajowcami). Po powrocie do kraju, jest to tzw. reemigracja, z różnych powodów też trzeba się „dostosować” do życia w Polsce. Jest to również stresujące, a powodów może być wiele, np. ten, że dzieci „odzwyczajają” się od rodziców, a nawet się ich boją, bo rodzica się nie pamięta lub też nie zna w ogóle. Emigracja niszczy rodzinę i powoduje nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu całego psychospołecznego systemu rodzinnego. Myślę, że skutki migracji są dla większości rodzin bolesne, a będą w pełni widoczne za kilkanaście lat, gdy dorosną bezbronne ofiary tego zjawiska.
Z niepokojem obserwuje się fakt zaniku wartości prorodzinnego stylu życia. Ma to niewątpliwie związek z przemianami w sferze poglądów na temat małżeństwa i rodziny. Obecnie odchodzi się od sakralnej koncepcji małżeństwa, pojawiają się też nowe oczekiwania pod adresem partnera. Małżeństwo stało się rozerwalne, nietrwałe, nieatrakcyjne. Wśród młodych ludzi upowszechnia się przekonanie o świeckim charakterze instytucji małżeństwa. Większe znaczenie ma przestrzeganie pewnego obyczaju, mniejszą rolę odgrywają wartości religijne tkwiące w założeniach samego ślubu kościelnego. Niewątpliwie ma na to wpływ zwiększająca się liczba unieważnianych małżeństw kościelnych, a także liczba udzielanych rozwodów, które stały się już zjawiskiem społecznym i występują w różnych środowiskach i warstwach społecznych.
Złożona i często bardzo skomplikowana jest sytuacja psychospołeczna dziecka w rodzinach rozwiedzionych. Większość rozwodzących się małżeństw posiada dzieci małoletnie. Dziecko w rodzinie rozwodzącej się oraz rozwiedzionej doświadcza sytuacji traumatycznych, powodujących powolne gromadzenie się negatywnych doświadczeń o dużym ładunku emocji. U dzieci, których rodzice się rozwiedli, mogą pojawić się zakłócenia w przystosowaniu społecznym, takie jak: poczucie niższej wartości, poczucie osamotnienia, niepewności, drażliwości, ale także symptomy natury fizjologicznej. Z niepokojem obserwuje się przekonanie, że życie małżeńskie ma sens jedynie wtedy, gdy daje pełną satysfakcję współmałżonkom, natomiast dobro dzieci jest rzeczą drugorzędną. Konsekwencją podobnego sposobu myślenia jest konieczność dostosowywania się dzieci do egoistycznych decyzji rodziców oraz powielania tychże schematów przez dzieci w przyszłości. Rozbicie rodziny zdaniem Marii Ziemskiej stanowi zawsze szok i pozostawia u dziecka trwały uraz, który można tylko łagodzić. Warto dodać, że w rozwoju psychicznym dziecka znaczącą rolę odgrywają interakcje między nim a rodzicami oraz działające mechanizmy naśladownictwa, identyfikacji i modelowania. Brak prawidłowych relacji między ojcem i synem lub córką, utrudnia, a nawet uniemożliwia nabycie wzorów roli ojcowskiej i związanych z nią zachowań oraz postaw. Chłopiec, jeśli nie ma obiektu zastępczego w postaci innego mężczyzny, nie ma możliwości nabywania i rozwijania męskich zainteresowań, przyswajania cech, stanów emocjonalnych, postaw i sprawności ojca.
Maria Haneczok, badając funkcjonowanie w grupie klasowej dzieci z rodzin rozbitych, doszła do wniosku, iż odmienne doświadczenia emocjonalne dzieci z różnych środowisk rodzinnych znajdują odbicie w kształtowaniu się mechanizmów regulacyjnych i sposobie funkcjonowania dziecka w innych grupach społecznych. Badania ujawniły częstsze odrzucenie i mniej korzystne spostrzeganie dzieci z rodzin rozwiedzionych. Uczniowie ci z punktu widzenia interesów grupy oceniani są jako mniej atrakcyjni. W wyniku trudności przystosowawczych, odrzucenia bądź izolacji ze strony rówieśników istnieje niebezpieczeństwo wtórnej frustracji podstawowych potrzeb psychicznych, co może prowadzić do nasilenia się trudności, a w konsekwencji do zaburzeń w rozwoju osobowości tych dzieci. Myślę, że wpływ rozwodu rodziców jest niezwykle trudnym doświadczeniem dla dziecka i wpływa na całe jego przyszłe życie.
Alternatywną formą małżeństwa w Polsce stały się obecnie związki konkubinackie, których liczba wciąż wzrasta, przy jednoczesnym wzroście ilości rozwodów i malejącej liczbie zawieranych małżeństw. Myślę, że wolny związek zaczyna się już wtedy, gdy partnerzy nie ograniczają się nawzajem, dają sobie dużo swobody, wspólnie ustalają pewne nieprzekraczalne dla obojga granice. Żyją razem, przebywają ze sobą tylko wtedy, gdy mają na to ochotę; gdy zapragną wolności, odchodzą bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji.
U podstaw decyzji o byciu w wolnym związku stoją często względy ekonomiczne, ale również społeczne. Dużą rolę pełni tu przede wszystkim zmiana w spostrzeganiu dotychczasowego modelu rodziny.
Kolejnym zagrożeniem dla współczesnej rodziny są dyskusje nad legalizacją związków partnerskich pomiędzy osobami tej samej płci. Najwięcej kontrowersji dostarcza temat wychowywania dzieci w takich związkach. W dobie rozwoju medycznych technik sztucznego zapłodnienia posiadanie dziecka dla pary lesbijskiej nie jest obecnie problemem. Niektóre kraje pozwalają takim związkom również na adopcję dzieci. Dla wielu osób związek homoseksualistów jest absolutnie nie do przyjęcia i traktują go jako chory, destrukcyjny i toksyczny układ partnerski. Jak sądzę, w dobie demokracji i wolności mają prawo istnieć wszystkie typy związków, każdy człowiek ma prawo do życia w sposób, jaki sobie wybrał. Jednocześnie należy pamiętać, że jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie przyszłych pokoleń. Wydaje się, że temat wychowywania dzieci przez osoby tej samej płci powinien być poddany społecznej dyskusji.
Konsumpcjonizm
Niepokojącym przejawem zmian w dotychczasowym funkcjonowaniu rodziny jest promowanie tzw. konsumpcyjnego trybu życia. W myśleniu i w działaniu ludzi w modelu konsumpcyjnym przeważa chęć posiadania; „mieć” określa całe życie. Na plan bardzo odległy przesuwa się „być”, czyli to wszystko, co dotyczy istnienia wewnętrznego, świata pozamaterialnego, świata wartości. W ujęciu E. Fromma konsumpcyjny styl życia przejawia się w tym, że wszystko chciałbym mieć dla siebie, przyjemność sprawia mi nie dzielenie się, lecz posiadanie; muszę stawać się coraz bardziej chciwy, gdyż jeśli „mieć” jest moim celem, to tym bardziej jestem, im więcej mam. Jestem wrogi wobec wszystkich innych – wobec klientów, których chciałbym oszukać, wobec konkurentów, których chciałbym zrujnować, wobec robotników, których chciałbym wyzyskać. Nigdy nie mogę być zadowolony, gdyż moje życzenia nie mają końca. Muszę zazdrościć tym, którzy mają więcej niż ja i muszę obawiać się tych, którzy mają mniej. Wszystkie te uczucia zmuszony jestem tłumić, aby przed innymi i przed sobą samym być człowiekiem uśmiechniętym, rozsądnym, uczuciowym i przyjaznym, bo każdy tak wygląda. Osobowość człowieka, który poddaje się „idei mieć”, ulega deformacji. Deformacja ta przejawia się w preferowaniu egoistycznych interesów, traktowaniu ludzi tylko jako narzędzi do osiągnięcia swojego celu. Postawa „mieć” zmusza ludzi do ciągłego skupiania swoich działań na dążeniu do posiadania jak największej ilości przedmiotów, często takich, które nie są niezbędne. W ten sposób są oni szczęśliwi. Postawa „mieć” jest traktowana przez tych ludzi jako symbol wyższości. Mam więcej, więc jestem lepszy od ciebie, znaczę więcej niż ty. Osoby takie lubią być podziwiane przez otoczenie, chcą narzucać swoją wolę, podporządkowywać sobie innych. Konsumpcyjny styl życia ma pozwolić na doznawanie przyjemnych uczuć. Można mieć jednak wątpliwości, czy umożliwiają one człowiekowi osiągnięcie szczęścia, czy mogą stanowić podstawę wewnętrznego zadowolenia i akceptacji tak ukształtowanej egzystencji.
Konsumpcyjny styl życia rodziców niewątpliwie wywiera wpływ na rozwój psychospołeczny dzieci i młodzieży. Funkcjonuje to na zasadzie mimowolnego naśladownictwa. Dzieci i młodzież żyjące w rodzinach o konsumpcyjnym modelu życia zwracają szczególną uwagę na swój wygląd zewnętrzny, na posiadanie drogich i markowych przedmiotów, dzięki którym mogą podnieść swój prestiż w grupie. W ten sposób wytwarzają się elitarne, nieformalne grupy rówieśnicze, które wyróżniają się wyglądem, sposobem bycia i lekceważącym stosunkiem wobec innych. Opisywana społeczność młodych nastawiona jest wyłącznie na zaspokajanie swoich potrzeb, nie rozumie więc biednych lub niepełnosprawnych, odnosi się do nich kpiąco lub w ogóle ich nie dostrzega. Młodzież preferująca konsumpcyjny styl życia dąży, wzorem rodziców, do osiągnięcia wysokiego standardu życia, zaspokojenia swoich potrzeb bez względu na cenę. Jeśli nie może osiągnąć tego poprzez swoją pracę, często ucieka się do działalności przestępczej – kradzieży, oszustw, malwersacji itp. Nadmiernie rozbudzonym potrzebom konsumpcyjnym towarzyszą często zawyżone aspiracje dotyczące stanu posiadania. Przejawiają się one w pragnieniu zapewnienia sobie tak wysokiego standardu życia, którego osiągnięcie nie jest możliwe w sposób społecznie akceptowany. Zawyżony poziom aspiracji może spełniać funkcję stymulatora niedostosowania społecznego oraz działalności przestępczej. Nie samo posiadanie jest złe, złe jest posiadanie dla posiadania. W tym miejscu warto przytoczyć słowa Bogdana Suchodolskiego, który uważa, że nie powinno być tak, by życie ludzkie było środkiem do powiększania zasobów posiadania, lecz posiadanie powinno być środkiem do powiększania ludzkiej osobowości. Myślę, że wychowanie powinno kształtować konstruktywne wartości w człowieku, kształtować zasady, normy moralne. Ważne, aby pamiętać, że dziecko w rodzinie uczy się zasad postępowania, które będzie powielało w dorosłym życiu. Jeśli od najmłodszych lat będziemy kształtować u dziecka postawę konsumpcyjną, egocentryczną, w przyszłości staniemy się ofiarami własnego sposobu wychowania.
Mass media, Internet
W rozmowach o rodzinie częstym tematem są mass media, które wpływają na nasze spostrzeganie rzeczywistości, przejawiane postawy, myśli, uczucia. Telewizja ukazuje młodym ludziom świat imaginacji, okrucieństwa, walki i śmierci. Proponuje model życia, który odpowiada wielu nastolatkom. Kreuje wzory ich zachowań. Ukazuje różne modele hierarchii wartości. Często zastępuje rodziców, rodzinę i przyjaciół. Z moich obserwacji wynika, że w wielu rodzinach telewizor zajmuje jedno z ważniejszych miejsc w domu. Telewizja jest często niemalże członkiem rodziny, wypełniającym czas wolny i uczestniczącym w ważnych wydarzeniach rodzinnych. Trudno jest o dobry kontakt z drugą osobą, gdy dialog prowadzony jest z udziałem lektora komentującego wydarzenia dnia czy też sprawozdawcy sportowego relacjonującego przebieg meczu. Ulubiony film czy mecz jest często ważniejszy od problemów najbliższych osób. Telewidzowie żyją często problemami swoich bohaterów z seriali. To historie i perypetie idoli telewizyjnych są tematami rozmów podczas spotkań rodzinnych. Podobne zadania pełni Internet, który daje ogromne możliwości i nieograniczony dostęp do informacji. Jednak to właśnie komunikowanie się za jego pomocą należy do najpopularniejszych sposobów wykorzystywania tego medium przez dzieci. Szczególne niebezpieczeństwo związane z rozmowami on-line stanowi możliwość kontaktowania się pedofilów z potencjalnymi ofiarami, jak też oszustów, przestępców, dealerów narkotyków lub dopalaczy.
Aby w pełni ukazać, jak destrukcyjną funkcję pełnią mass media dla współczesnej rodziny, posłużę się badaniami przeprowadzonymi przez Jadwigę Izdebską w 1996 roku. Wynika z nich, że:
całodzienny, wielogodzinny, bierny odbiór programów telewizyjnych prowadzi do zakłócenia struktury czasu czynności dnia, wywołuje ograniczenie lub redukcję czasu na czynności dnia, wywołuje ograniczenie lub redukcję czasu na czynności biologiczno-higieniczne, obowiązki rodzinne, jak np. naukę szkolną, pracę zawodową, czas wolny. Ponadto ograniczony zostaje czas na rozmowy w rodzinie, bezpośrednie kontakty rodziców z dziećmi, wspólne spacery, wyjazdy, zajęcia i zabawy sportowe, co stanowi groźne z punktu wychowawczego sygnały;
określone wyżej zachowania członków rodziny mogą w konsekwencji prowadzić do dezintegracji rodziny. Zauważa się również brak zainteresowania rodziców tym, jak dziecko korzysta z mediów, jak przebiega proces recepcji treści, czy dziecko rozumie program, co zapamiętało, jak go ocenia itp.;
szczególnie groźne dla edukacji i rozwoju dziecka jest „zastępowanie” rodziców przez telewizję czy inne media w pełnieniu przez nich wielu funkcji opiekuńczo-wychowawczych. Niepokój budzi fakt, że ponad połowa badanych rodziców przyznaje się, że telewizja wyręcza ich w opiece nad dziećmi. Telewizor i Internet coraz częściej zastępują rodziców w opowiadaniu bajek, historyjek, w czytaniu książek, stając się elektronicznym gawędziarzem, informatorem, drogowskazem życiowym.
Jest to zjawisko groźne dla kształtowania więzi emocjonalnej w rodzinie, kontaktów interpersonalnych między dzieckiem a rodzicami. Szczególnie niepokojąca z punktu widzenia wychowania rodzinnego jest sytuacja, w której rodzice ograniczają rozmowy z dzieckiem, świadomie przekazując tę funkcję telewizji. Konsekwencje takiego postępowania rodziców mogą okazać się niebezpieczne dla przyszłych kontaktów. Nieracjonalne korzystanie w rodzinie z telewizji i innych mediów może zakłócić i utrudnić rozwój oraz wychowanie dziecka. Obraz korzystania z mediów można uznać za niepokojący, ponieważ zmiany o charakterze destrukcyjnym, jakie zachodzą w różnych sferach życia i rozwoju dziecka w realizacji funkcji wychowawczej rodziny, są zbyt duże. Telewizja, dostarczając wielu wzorów agresywnego zachowania, wpływa na wszystkie rodzaje postaw wobec innych, a więc na ich element poznawczy, emocjonalny i behawioralny, czyli dotyczący zewnętrznych zachowań. W telewizji występuje nadreprezentacja agresji w stosunku do rzeczywistego stanu rzeczy. Jak pisze Mrozowski, im więcej czasu odbiorcy poświęcają telewizji, tym bardziej ich wyobrażenia upodabniają się do telewizyjnego wizerunku rzeczywistości, nawet gdy rozmija on się z ich osobistym doświadczeniem. Z moich obserwacji wynika, że dzieci nie tylko naśladują konkretne zachowania agresywnego modela, ale wymyślają nowe jej formy. Mniemam, iż współczesna rodzina nie tylko nie chroni dziecka przed destrukcyjną ofertą medialną, lecz na odwrót: często zachęca swoje dzieci do szukania tam odreagowania, traktując to jako często podstawowy sposób spędzania wolnego czasu. Pojawia się w związku z tym ogromne ryzyko, że dzieci zinternalizują przemoc, którą oferują im coraz bardziej popularne pełne agresji gry komputerowe.
Uzależnienia i przemoc
Zagrożeniem dla rodziny są obecnie uzależnienia. Uzależnienie od alkoholu i narkotyków wymienia się jako jeden z ważniejszych problemów społecznych w naszym kraju. I rzeczywiście, badania pokazują, że tuż po bezrobociu alkoholizm i narkomania są wymieniane jako najważniejsze problemy społeczne. Za nimi pojawia się przemoc w rodzinie, przestępczość i patologizacja życia rodzinnego. Uzależnienia dotykające członków rodziny powodują destrukcję życia rodzinnego, utratę tożsamości, brak konstruktywnych wartości i zasad postępowania. Problem uzależnienia jest szczególny, bo dotyczy w zasadzie wszystkich ludzi, niezależnie od wieku, płci, sytuacji finansowej, posiadanego wykształcenia. Zwykle dziecko sięga po narkotyk, alkohol czy dopalacz z ciekawości, pod presją kolegów, by poczuć się dorosłym; chce się poczuć wartościowszym, czy też z nudy. W trakcie walki z uzależnieniem członka rodziny zagrożona jest cała rodzina. Zostaje naruszona jej struktura, pełnione funkcje, zadania. Zachwiane zostaje poczucie bezpieczeństwa. Powodzenie w walce z uzależnieniem zależy od zaangażowania wszystkich członków rodziny. Jeśli alkoholizm dotyka rodzica, następuje dezorganizacja życia rodzinnego, odwrócenie ról. Dzieci przejmują obowiązki pijącego rodzica, wchodząc często w koalicję z rodzicem niepijącym. Emocjonalna atmosfera rodziny alkoholowej jest przepełniona wstydem, żalem, złością, lękiem, poczuciem krzywdy i winy, urazy, agresji.
Dominującą postawą domowników jest zaprzeczanie obecności problemu alkoholowego. Ukrywanie problemu prowadzi do ograniczania kontaktów z sąsiadami, krewnymi, znajomymi, do wycofania się z życia społecznego. Życie alkoholika obraca się wokół butelki, a życie jego rodziny obraca się wokół niego. Jedyną formą pomocy wobec rodziny, w której występuje jakiekolwiek uzależnienie, jest profesjonalna pomoc terapeutyczna, obejmująca wsparciem wszystkich domowników.
Niepokojącym problemem wielu współczesnych rodzin jest przemoc. Niemal codziennie słyszymy lub czytamy w mediach o ujawnionych dramatach niewinnych ofiar domowej przemocy. Przemoc w rodzinie przyjmuje różne formy – od tej fizycznej, np.: szarpania, uderzania, kopania i bicia, po znęcanie się psychiczne: zastraszanie, poniżanie, upokarzanie, umniejszanie wartości drugiej osoby oraz różne zachowania kontrolujące i izolujące daną osobę od przyjaciół czy rodziny. Przemoc może obejmować również sferę seksualną, materialną.
Pojawianiu się przemocy w rodzinie, jak i innych patologii, sprzyja sytuacja społeczno-ekonomiczna w danym kraju. Bezrobocie, alkoholizm, zaburzenia osobowości, doznawanie przemocy w dzieciństwie tworzą podwaliny do powstania przemocy. Zjawisko przemocy obejmuje swoim zasięgiem wszystkie typy rodzin, bez względu na poziom wykształcenia, status społeczny, sytuację finansową. Coraz częściej zdarza się, że dom staje się dla członków rodziny miejscem destrukcyjnym, zagrażającym zdrowiu a czasem nawet życiu. Zjawisko przemocy w rodzinie jest paradoksem, ponieważ spotykamy się z przemocą tam, gdzie mamy prawo oczekiwać, że jej nie będzie, a więc w bliskich rodzinnych relacjach.
Przemoc w rodzinie była jeszcze do niedawna tematem tabu. Poczucie wstydu, brak wiedzy na temat praw ofiar, instytucji świadczących pomoc oraz tolerancja społeczeństwa polskiego na przemoc wobec członków rodziny powodowała milczenie wobec negatywnych zjawisk występujących w życiu rodzinnym. Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że skala i różnorodność problemów występujących u dzieci jest wprost proporcjonalna do rozmiarów przemocy doznawanych w rodzinie. Nawet jeśli przemoc rodzinna nie jest bezpośrednio skierowana na dziecko, samo przebywanie z rodzicami, którzy wzajemnie się poniżają, upokarzają, szarpią, ubliżają i nie kontrolują wybuchów własnej agresji może mieć długotrwałe, ujemne konsekwencje. Bez względu na to, czy dziecko jest świadkiem przemocy, w rodzinie, czy też jego bezpośrednią ofiarą, wpływ atmosfery rodzinnej jest zdecydowanie negatywny. Przemoc w rodzinie powoduje u dziecka niską samoocenę, brak konstruktywnych wzorców postępowania oraz kształtowanie się destrukcyjnych schematów, które najprawdopodobniej będą powielane w dorosłym życiu. Aby zilustrować skalę zjawiska przemocy posłużę się danymi statystycznymi. W 2009 roku policja interweniowała w sprawach związanych z przemocą w rodzinie blisko 81,5 tys. razy; pokrzywdzonych w wyniku przemocy domowej zostało ponad 132 tys. osób, z czego przeważająca większość to kobiety i dzieci – wynika z danych KGP. Na blisko 132 tys. pokrzywdzonych w wyniku przemocy domowej ponad 80 tys. to kobiety, prawie 40 tys. to dzieci
i młodzież, a ok. 11 tys. to mężczyźni. Z danych KGP wynika, że spośród 81,5 tys. sprawców ponad 77 tys. to mężczyźni, ok. 3 tys. – kobiety, a 220 to nieletni. Na 763 wszczęte sprawy o zabójstwo, 228 miało w tle nieporozumienia rodzinne.
Mam nadzieję, że nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która weszła w życie 1.08.2010 r., okaże się skuteczną formą walki z tym zjawiskiem. Celem nowelizacji jest rozwój profilaktyki jako formy działań zapobiegających zjawisku przemocy w rodzinie, zmiana świadomości społeczeństwa, skuteczna ochrona ofiar przemocy, w tym w szczególności dzieci, stworzenie mechanizmów ułatwiających izolację sprawców od ofiar oraz zmiana postaw osób stosujących przemoc w rodzinie. Uważam, że nowelizacja ustawy jest tak naprawdę początkiem zmian w zakresie polityki prorodzinnej.
Reasumując, skłonna jestem przyjąć za Tadeuszem Pilchem dwie podstawowe orientacje, które skrótowo opisują skale zagrożeń czyhających na rodzinę. Pierwsza orientacja doszukuje się przyczyn w przemianach cywilizacyjnych, tj. procesach industrializacji, urbanizacji, intensywnym rozwoju nauki i techniki, które doprowadziły do znaczących przeobrażeń społeczno-ekonomicznych i kulturowch. Druga zaś zagrożenia rodziny zrzuca na karb tradycyjnej obyczajowości, desakralizacji małżeństwa i rodziny. Według pierwszej orientacji winna jest współczesna cywilizacja, niosąca nieuchronny rozpad, a w najlepszym przypadku radykalną przemianę wszelkich wartości i instytucji funkcjonujących w kulturach minionych. W mniemaniu zwolenników drugiej winę za obecną sytuację ponosi nieudolny system i państwo zaniedbujące rodzinę.
Najpowszechniejszym podziałem czynników dezintegrujących rodzinę ze względu na źródła zagrożenia jest podział na czynniki wewnątrzrodzinne i zewnątrzrodzinne. I tu za T. Pilchem posłużę się następującym podziałem. Do wewnątrzrodzinnych czynników integracji lub dezintegracji należy zaliczyć:
cechy indywidualne członków rodziny,
układ międzyosobniczy, hierarchia wewnątrzrodzinna,
jakość, istota więzi emocjonalnych w rodzinie,
cele i system wartości małżeństwa,
organizacja życia rodzinnego i podział obowiązków.
Do czynników zewnątrzrodzinnych zaliczymy:
politykę socjalną państwa wobec małżeństwa i rodziny,
ideologię społeczną środków masowego przekazu,
przemiany kultury i wykształcenia społeczeństwa,
procesy uprzemysłowienia i związana z nimi ruchliwość przestrzenna i pionowa społeczeństwa.
Jak widzimy, problem zagrożeń współczesnej rodziny jest wieloaspektowy. W swojej publikacji skupiłam się jedynie na elementach moim zdaniem najważniejszych. Bez wątpienia XXI wiek zmienia oblicze rodziny, powoduje pojawienie się różnorodności jej form. Coraz częściej odchodzi się od nuklearnej rodziny tradycyjnej, w której występuje sprawdzony podział obowiązków między małżonkami. Obecnie mamy do czynienia z różnorodnością wzorów życia małżeńskiego i rodzinnego i tak naprawdę trudno określić jednoznacznie, który z nich jest najbardziej pożądany, ponieważ każdy ma swoje wady i zalety. Zmiany pojawiające się w życiu rodzinnym niosą ze sobą wiele zagrożeń, ale są one jednocześnie nieuniknione. Wymuszają je zjawiska społeczne i kulturowe zachodzące we współczesnych społeczeństwach. Myślę, że najgroźniejszym czynnikiem wyzwalającym wyżej opisane zagrożenia i powodującym kryzysy w rodzinach jest przede wszystkim brak więzi uczuciowych i poczucie wyobcowania pomiędzy domownikami. Uważam, że jedynie budowanie rodziny na mocnych i stabilnych fundamentach wartości może uchronić ją przed zagrożeniami czyhającymi we współczesnym świecie. Sądzę, że tak naprawdę tylko od nas zależy, jak będą wyglądały nasze rodziny, na jakich zasadach będą budowały swoją przyszłość nasze dzieci i w jakim stopniu dostosujemy życie rodzinne do zmieniającej się rzeczywistości. Należy pamiętać, że to rodzina sama może kreować konstruktywne kierunki zmian społecznych.
Marzena Lechwar jest terapeutą i pedagogiem. Pracuje
w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Jaśle oraz w Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Jaśle.
Opublikowano w
Kwartalnik Edukacyjny nr 65
Z etykietą
