Wydrukuj tę stronę
środa, 24 czerwiec 2015 07:34

Wiesław Setlak, Jeszcze raz o edukacji międzykulturowej Wyróżniony

Napisane przez Wiesław Setlak
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W kwestii formalnej
Z uznaniem należy powitać kolejną, wydaną tym razem przez toruńskie Wydawnictwo Adam Marszałek, publikację w ramach serii „Edukacja Międzykulturowa”. Inicjatywa ma już długą tradycję. W latach 1992-2014, angażowały się w nią również inne podmioty wydawnicze, głównie wydawnictwa akademickie, z którymi związani są bardzo często redaktorzy i autorzy prac. Najaktywniejszym spośród redaktorów jest z pewnością Tadeusz Lewowicki, profesor reprezentujący Wyższą Szkołę Pedagogiczną Związku Nauczycielstwa Polskiego w Warszawie oraz Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie.


 Tadeusz Lewowicki jest jednym z „ojców założycieli” współczesnego systemu oświaty w Polsce (uczestniczył w opracowywaniu projektu reformy), a jego nazwisko jako redaktora spotykamy nieprzerwanie od 1992 r. na okładkach i stronach tytułowych zdecydowanej większości – a można odnieść wrażenie, że niemal wszystkich – książek wydawanych w serii „Edukacja Międzykulturowa”. Należy dodać, iż w jej opracowywaniu, obok wspomnianych wyżej jednostek naukowych, partycypują także Zakład Pedagogiki Ogólnej Uniwersytetu Śląskiego oraz Społeczny Zespół Badań Kultury i Oświaty Pogranicza.
Publikację Edukacja dzieci i młodzieży w środowiskach zróżnicowanych kulturowo zredagował zespół w składzie: Tadeusz Lewowicki, Brabara Chojnacka-Synaszko, Gabriela Piechaczek-Ogierman. W pracy wyodrębniono cztery kręgi zagadnień, stąd zyskuje ona przejrzystość. Redaktorzy postarali się o to, by treści teoretyzujące stanowiły naturalny układ odniesienia dla analiz o charakterze empirycznym (są to głównie studia przypadków), wskutek czego uzyskali efekt komplementarności. Zabieg ten daje asumpt do omawiania książki w porządku odpowiadającym jej konstrukcji tematycznej, czyli następującym segmentem problemowym:
Środowisko i szkoła a rozwój tożsamości dzieci i młodzieży,
Komunikacja w warunkach wielokulturowości,
Edukacja międzykulturowa – problemy i rozwiązania praktyczne,
Edukacja Romów.
We wprowadzeniu do omawianej książki Tadeusz Lewowicki zwraca uwagę na dyferencjację kulturową współczesności będącą następstwem procesów globalizacyjnych, które w ostatnich dekadach zmieniły kształt migracji, akcelerowały dyfuzję kultur, przyniosły deifikację świata cyfrowego i wyznaczyły nowe szlaki międzyludzkiej komunikacji. Te i inne zjawiska nie mogły ominąć edukacji, stąd ogromny wzrost znaczenia edukacji międzykulturowej, mającej przygotować dzieci  i młodzież do pełnego, satysfakcjonującego życia i funkcjonowania w realiach wielokulturowych środowisk. Nadrzędnym celem edukacji w szkołach działających  w środowiskach charakteryzujących się pluralizmem kulturowym jest dbałość o to, by żadne dziecko czy adolescent, niezależnie od etnosu nie utraciło statusu osoby. Równość i tolerancja „wszystkich wobec wszystkich” nie powinny jednak wynikać li tylko z zapisów konstytucyjnych, popartych standardami demokratycznego państwa prawnego czy aktów prawa międzynarodowego w rodzaju paktów, konwencji albo  z ratyfikowanej przez państwa Unii Europejskiej, w tym Polskę, acz z pewnymi oporami, Karty Praw Podstawowych.
Mechanizmy inkulturacji
Już przed prawie stu laty Edward C. Tolman, fundator neobehawioryzmu (zwanego też behawioryzmem celowościowym), uchodzący za „rewizjonistę” z racji tego, że po części zakwestionował ustalony przez Johna B. Watsona paradygmat  S – R (bodziec – reakcja), dodając do tego układu czynnik O (teoremat; czynnik stanowiący o przewidywalności reakcji na bodźce), próbował przekonywać, że uczenie się jest procesem bardziej złożonym niż w ujęciu „kanonicznego” behawioryzmu. Nie są to proste połączenia bodźców i reakcji, istotą uczenia się jest wielość zmiennych pośredniczących, a poznawanie ma charakter całościowy. Uczenie się determinuje inkulturację rozumianą jako ciąg doświadczeń i aktów poznawczych oraz internalizację wartości wyróżniających dane środowisko. Stefan Mieszalski w analizie wybranych mechanizmów pośredniczących pomiędzy środowiskiem zróżnicowanym kulturowo a procesem uczenia się dziecka zastanawia się, w jakich proporcjach rozwój jednostki jest zależny od czynników naturalnych (np. przekazu biologiczno-genetycznego) i od bodźców płynących ze środowiska.
Już samo to rozróżnienie stawia E. Mieszalskiego po stronie E.C. Tolmana i w ogóle neobehawioryzmu. Mechanizmy pośredniczące w transferze bodźców ze środowiska do aparatu percepcyjnego dziecka to zmienne dające się rozpoznawać  i świadomie wykorzystywać, ale też i takie, o których wiemy niewiele bądź zgoła nic.  I tutaj w sukurs przychodzi E.C. Tolman, który skutek działania tych zmiennych nazywa uczeniem się utajonym.
Z ducha teorii powoływanego psychologa (popieranego autorytetem Lwa Wygotskiego, do którego autor omawianego artykułu odwołuje się wprost) wywodzi się stwierdzenie, że:
Wychowanie, jakkolwiek rozumiane, jest zawsze elementem środowiska i kieruje się określonymi wartościami oraz celami. Fakt ten drastycznie ogranicza możliwość adaptacji na gruncie pedagogiki modelu unieważniającego opozycję natury i środowiska. Uważam nawet, że jest to dla pedagogiki okoliczność bardzo korzystna i sprzyjająca jej rozwojowi. Unieważnienie opozycji natury jednostki  i środowiska poprzez wizję harmonijnego łączenia obydwu grup czynników oznaczałoby bowiem drastyczne odproblematyzowanie pedagogiki, banalizację, i w konsekwencji zastój.
Cytowany artykuł otwiera przestrzeń do rozważań już bezpośrednio powiązanych z praktyką edukacyjną, m.in. refleksji nad bilingwalną edukacją dzieci  w tak zwanych „szkołach mniejszościowych” (casus szkół z językiem polskim na Ukrainie, Białorusi i w Czechach), dydaktyki przekazu historycznego w tychże, które to wątki podejmuje Barbara Grabowska. Interesującą retrospektywą jest opowieść Iwony
H. Pugacewicz o działalności – w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX wieku  – polskiej Szkoły Narodowej Dzieci Wychodźców w Batignolles pod Paryżem, placówki zakładającej edukację dwukulturową. Zwraca uwagę dokumentacja artykułu (materiały z tamtej epoki) dowodząca umiejętności docierania (i wykorzystywania) archiwaliów, w tym źródeł francuskich.
Z kolei Barbara Chojnacka-Synaszko koncentruje uwagę na codziennym wymiarze edukacji wielo – i międzykulturowej, obejmującym nie tylko praktykę wyspecjalizowanych placówek edukacyjnych, ale i wpływ środowiska rodzinnego  i grup rówieśniczych, jak również szeroko rozumianą edukację medialną. W kolejnym artykule Janina Urban rozważa na przykładzie kontaktów utrzymywanych przez szkoły działające po obu stronach rzeki Olzy, ale w różnych państwach. Mowa tu oczywiście  o „konstrukcie administracyjno – kulturowym”, jak można nazwać aglomerację podzieloną na Polski Cieszyn i Czeski Cieszyn (Tesky Těšin). Autorka uważa współpracę szkół tych miast za wzorzec sytuacji, w której Najbliższy (bo oddalony ledwo na szerokość rzeki niemającej wszak parametrów Amazonki czy Nilu) traktowany jest identycznie jak Obcy. Autorka uważa taka sytuację za bardzo dobrą  i konstatuje, że
działalność paradydaktyczna szkoły, polegająca na upowszechnianiu kontaktów, zwłaszcza szkoły pogranicza w kontaktach z sąsiadami, w kształtowaniu tożsamości młodzieży odgrywa istotną rolę.
Pierwszą i najobszerniejszą część pracy zamyka relacja Natalii Bednarskiej  z badań dokumentów szkolnych funkcjonujących w obszarze Warszawy pod kątem obecności w nich treści poświadczających odpowiedzialne traktowanie idei edukacji wielokulturowej i międzykulturowej. Wyniki tych badań nie są zadowalające i można pytać za badaczką o stopień realizowania tej formy edukacji w praktyce szkolnej wobec faktu, że władze szkolne poświęcają jej bardzo mało uwagi w podstawowych dokumentach, jak statut czy misja szkoły.
Jak rozmawiać z Innymi
Namysł nad treściami artykułów pomieszczonych w drugiej części publikacji pozwala na ustalenie leitmotivu. Będzie nim konstatacja, że z Innymi nie należy rozmawiać tak, by nie dać im odczuć, że są Obcymi – bo tak nakazuje etyka bądź stereotyp tzw. politycznej poprawności – ale tak, aby kwestii opozycji Ja (My) – Inni, Obcy, nie było można w ogóle zauważyć, i to w żadnej z możliwych sytuacji komunikacyjnych. Przybysz, który to doceni – niekoniecznie w wyniku świadomej weryfikacji – wyzbywa się szybko poczucia obcości i szybko asymiluje.
Dorota Misiejuk próbuje ustalić kompleks czynników warunkujących byt wspólnoty edukacyjnej w warunkach pogranicza, czyniąc to z perspektywy socjologicznej i kulturowej; jej zdaniem
problem wzajemnej współzależności procesów społecznych i kulturowych na pograniczu kontekstualizuje proces wychowania. Warto przyjrzeć się dwóm teoriom w tym względzie. Teorii anomii społecznej Roberta Mertona, który opierając się na założeniach podejścia strukturalno-funkcjonalnego, analizuje zagadnienie współegzystowania systemów kulturalnego i społecznego; oraz teorii Victora Turnera, który w swojej pracy Gry społeczne, pola i metafory, na podstawie analizy zjawiska pielgrzymek przybliża nam teorię communitas, przeciwstawiając ją teorii ról społecznych. Analiza tych teorii w zamierzeniu autorki pozwoli na uchwycenie specyficznej socjalizacyjnej na pograniczu, która w zależności od działań edukacyjnych może podążać za zmianami cywilizacyjnymi (kulturowymi), nie gubiąc po drodze wartości pluralizmu kultur, ale też nie gubiąc człowieka i jego kulturowej świadomości.
Dorota Misiejuk w powyższym stwierdzeniu odkrywa fundamentalny sens edukacji multikulturowej: bez rozumienia konieczności konsensu między kulturową wielością a jednostkową podmiotowością, nie  może być, moim zdaniem, efektywności działań edukacyjnych w konkretnym, zróżnicowanym kulturowo środowisku, inaczej mówiąc i raz jeszcze odwołując się do nomenklatury socjologicznej – w środowisku będącym przestrzenią najmniej dwóch „etni” (ethnie), komunikujących się ze sobą satysfakcjonująco bądź zantagonizowanych mimo licznych podobieństw i bardzo nieraz długiej wspólnej koegzystencji. Konflikt wynika z faktu, że takie grupy nie zauważają w obrazie swojej tożsamości kulturowej przewagi podobieństw nad różnicami. Dlatego też określenie tych zbiorowości mianem „etni” obarczone jest niemałym ryzykiem.
Z pewnością jednak etnią można nazywać zbiorowość autochtonicznych Litwinów i Białorusinów zamieszkujących od stuleci obszar dzisiejszego województwa podlaskiego. Żyją tam wespół z muzułmańskimi Tatarami czy niemałą liczbą uchodźców z Czeczenii, przede wszystkim jednak – z Polakami. Na Podlasiu edukacja międzykulturowa jest bodaj najlepiej zorganizowana
i, rzec można, że przez to właśnie realna, na tle całej Polski. Potwierdzają ten stan rzeczy badania jednego ze współautorów omawianej publikacji, Mirosława Sobeckiego. Z kolei Marta Krasuska-Betiuk rozważa kwestie dydaktyki języka polskiego, który może być – zależnie od sytuacji geograficzno-kulturowej – językiem ojczystym bądź obcym. Autorka czyni to nader interesująco w formie teoretycznego studium.
Edukacja międzykulturowa w praktyce – problemy i postulaty
Część trzecią opracowania stanowią artykuły odnoszące się do najbardziej problemowych zagadnień edukacji w środowisku różnic kulturowych. W pierwszym  z nich Marzanna Pogorzelska charakteryzuje zjawiska ksenofobii i dyskryminacji występujące na styku różnych kultur, objawiające się często aktami agresji  i bezrozumnego okrucieństwa. Autorka zastanawia się, co mogło być przyczyną tego, że
na synagodze w miejscowości Orla pojawiły się napisy „Żydzi do gazu” czy „Cała Polska dla Polaków”, podpalono Centrum Kultury Muzułmańskiej i drzwi do mieszkania polsko-pakistańskiego. Obrazu wrogości dopełniły swastyki na pomniku w Jedwabnem, zamalowanie tablicy z litewskimi nazwami miejscowości w gminie Puńsk […]Hajnówka i Wysokie Mazowieckie to kolejne miejsca, gdzie pojawiły się swastyki, krzyże celtyckie i ksenofobiczne napisy.
Podane wyżej fakty to nie jedyne zdarzenia wywołane ksenofobią i swoistym „kompleksem polskim”, jakie miały miejsce na obszarze Ziemi Podlaskiej w ostatnich latach. Marzanna Pogorzelska widzi w tym zjawisku ogromne wyzwanie dla edukacji, zaznaczając jednak, że nie wystarczy zaangażowanie pojedynczych nauczycieli czy starania niektórych organizacji pozarządowych – należałoby zbudować potężny system wsparcia instytucjonalnego. Dodam, że wymagałoby to też zaostrzenia przepisów prawnokarnych penalizujących przestępstwa wynikłe z nietolerancji, szowinizmu  i zwyczajnego prostactwa próbującego legitymizować swoje występki ultraprawicową retoryką (często przy braku jakiejkolwiek świadomości a tym bardziej kultury politycznej).
Pozostałe artykuły w tej części książki są już bardziej optymistyczne, bowiem ukazują realność międzykulturowej edukacji dzieci i młodzieży, chociaż nie może to być zbiór zadań łatwych, dających się załatwić w sposób rutynowy, wyznaczony przez mało elastyczne procedury dydaktyczne czy wychowawcze. I tak np. Przemysław
P. Grzybowski proponuje „literackie spotkania z Innymi”, w którym nauczyciele „przepracowują” z dziećmi utwory, w tym np. komiksy, zawierające treści kompromitujące rasizm, antysemityzm, inne ksenofobie, w formach dla nich atrakcyjnych i zrozumiałych. Dla Anny Józefowicz porównywalnym narzędziem wpływu edukacyjnego może być zapoznawanie uczniów z kulturą ludową, która  w regionie Podlasia jest multietniczna, przez uczestnictwo w imprezach (festiwalach folkowych, wystawach, festynach etnograficznych czy warsztatach śpiewu i tańców tradycyjnych), podczas których mogą poznawać folklor i wytwory artystyczne sąsiadów – Białorusinów, Litwinów, Romów, Rosjan, Tatarów, Ukraińców, Żydów.
Natalia M. Ruman relacjonuje badania empiryczne przeprowadzone w roku szkolnym w szkołach ponadgimnazjalnych w mieście Pszczyna na próbie reprezentatywnej uczniów, nauczycieli i rodziców. Celem badań było poznanie opinii respondentów na temat edukacji regionalnej i transferu dziedzictwa kulturowego. Były one pozytywne, co nie dziwi, gdyż w szkołach Pszczyny i okolic realizuje się kilkadziesiąt programów edukacji regionalnej.
O projekcie e-Twinning, skądinąd coraz częściej wykorzystywanym w edukacji międzykulturowej, Agnieszka Niewiara pisze, że należy on do grupy
programów kierujących europejską edukację przyszłości, będąc europejską współpracą przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych w Europie, za pośrednictwem technologii informacyjno -  komunikacyjnych. Program ten jest narzędziem dla nauczycieli, za pomocą którego mogą ciągle aktualizować swoje kompetencje zawodowe, szczególnie poprzez wykorzystywanie nowoczesnych technologii w nauczaniu, jak również tworzenie i realizowanie partnerskich projektów współpracy.
Zgadzając się w zasadzie z ideą projektu e-Twinning, pozwolę sobie jednak zauważyć, iż błędem byłoby apologetyczne podejście do tego rozwiązania znamionującego „siłę modernizacji”, siłę na tyle dużą, by mogła zaburzyć paradygmaty tradycyjnej komunikacji i sprowadzić jej ekspresję do aktów incydentalnych, co więcej – naznaczonych pewną wstydliwością w obliczu narastającej fascynacji wszelkimi „to date-upowymi” nowinkami. Autorka, dostrzegając możliwości efektywnej eksploatacji e-Twinningu w budowaniu dialogu międzykulturowego, kwestię tę pomija milczeniem, do czego zresztą ma prawo, porównywalne z prawem innych do zdania odrębnego.
Romowie – w Europie czy w partykularzu
Z uznaniem należy podkreślić fakt, że problematyka edukacji Romów, dotąd raczej słabo eksponowana w piśmiennictwie, w omawianym dziele znajduje wreszcie godną jej doniosłości reprezentację. To tylko trzy (albo aż trzy) artykuły, w tym jeden autorstwa naukowców z uniwersytetu w czeskiej Żilinie, Jaroslava Balvina i Lenki Haburajovej Ilavskiej, za to nad wyraz treściwe.
Artur Paszko rozważania nad sytuacją romskiego dziecka w polskiej szkole zaczyna od krótkiego (i bardzo potrzebnego) wprowadzenia etnologicznego. Nie każdy bowiem, nawet wykształcony człowiek, orientuje się w strukturze demograficznej europejskiej „Cygańszczyzny”, nie każdy też wie, czym jest niepisany cygański kodeks – romaniphen, rodzaj systemu praw zwyczajowych, których złamanie naraża na „skalanie” i status pariasa. Artur Paszko, zwracając uwagę na trudności adaptacyjne dziecka romskiego w systemie klasowo – lekcyjnym, identyfikuje też inne bariery uniemożliwiające awans edukacyjny młodych Romów.
Z kolei Łukasz Kwadrans podkreśla dużą szansę na zmianę sytuacji dzieci  i młodzieży romskiej z działalnością asystenta edukacji romskiej, wskazuje na negatywne uwarunkowania rodzinne (wielodzietność i brak postrzegania przez rodziny romskie edukacji jako drogi do awansu społecznego, lęk przed asymilacją kulturową)  i wiele jeszcze innych czynników występujących w funkcji barier utrudniających czy uniemożliwiających niekiedy wyjście Romów – dzięki edukacji międzykulturowej  – z impasu autsajderstwa i gettyzacji.
Napisany przez czeskich naukowców anglojęzyczny artykuł o wykorzystywaniu gier, głównie tzw. etycznych gier sytuacyjnych, w edukacji Romów, przy uwzględnieniu wymiaru pedagogicznego i andragogicznego, odwołujący się do transcendentalnej interpretacji człowieka, domyka całości tego atrakcyjnego od strony naukowej, ale i przystępnego również dla czytelników spoza kręgu nauki czy edukacji opracowania.
Omówiona praca jest dziełem przemyślanym, układ treści przekonuje ładem logicznym, w którym
17 artykułów napisanych przez różnych autorów zdaje się być koniecznymi cząstkami pewnej syntezy ustaleń teoretycznych i empirycznych. Owa dwuaspektowość struktury omówionej publikacji kieruje uwagę czytelnika w kierunku podejścia holistycznego w badaniu oraz interpretacji najważniejszych zjawisk z obszaru edukacji międzykulturowej. Jest źródłem wiedzy, która może być wykorzystana  w procesie edukacji nauczycieli, zwłaszcza w tych regionach, w których problem edukacji, o której traktuje dzieło, jest problemem realnym albo potencjalnym, czyli  w zasadzie – wszędzie.


 

Wiesław Setlak ‒ krytyk literacki, doktorant na wydziale filologicznym (literaturoznawstwo) Uniwersytetu Rzeszowskiego

T. Lewowicki, B. Chojnacka-Synaszko i G. Piechaczek-Ogierman (red.), Edukacja dzieci i młodzieży w środowiskach zróżnicowanych kulturowo,  Wydawnictwo Adam Marszałek, Cieszyn-Warszawa-Toruń 2014.

Czytany 7042 razy

Artykuły powiązane